poniedziałek, 30 październik 2017 14:53

Mariana Mazzucato (2016): Przedsiębiorcze państwo. Obalić mit o relacji sektora publicznego i prywatnego. Wydawnictwo Ekonomiczne Heterodox, Poznań, ss. 349.

 Sławomir Czech

mazzucato

Praca Mariany Mazzucato jest obecnie książką „na czasie”. Z jednej strony ma ona stanowić akademicką podporę działań rządu Polski (ale również i innych krajów) do przezwyciężenia pułapki średniego rozwoju poprzez promowanie idei przedsiębiorczego państwa, które przejmie na siebie ryzyko podejmowania kosztownych i niepewnych inwestycji w przełomowe innowacje i nowe technologie. Z drugiej strony natomiast praca ta jest wyrazem rosnącego sceptycyzmu wobec zbawiennej roli finansów (i finansjeryzacji) oraz wolnego rynku w odniesieniu do generowania schumpeterowskiego wzrostu gospodarczego. Po okresie neoliberalnego zwrotu państwu przywrócona zostaje więc rola aktywnego aktora w gospodarce, choć w innej odsłonie niż widzieli to np. keynesiści. Państwo nie ma jedynie stabilizować rynków, ale także kreować je poprzez aktywne wsparcie innowacji i procesów badawczych, a także tworzenie odpowiednich bodźców i ram działania dla prywatnych podmiotów. Przekonanie, że venture capital „kocha ryzyko”, jak również, że wielkie korporacje pełnią wiodącą rolę w zakresie długoterminowego postępu technologicznego należy, zdaniem autorki, odłożyć na półkę. Potrafią one bowiem jedynie zaangażować się w tego rodzaju inwestycje dopiero wtedy, gdy ryzyko będzie dostatecznie niskie, a najbardziej niepewne badania zostaną już wykonane przez inne podmioty. Zdaniem Mazzucato obecne relacje między sektorem kapitałowym i publicznym nie są symbiotyczne, a raczej pasożytnicze ze względu na żerowanie prywatnych podmiotów na badaniach sfinansowanych przez państwo oraz stosowanie optymalizacji podatkowej w sytuacji notowania wysokich zysków. Bez zmiany tej relacji będziemy generować dalsze nierówności, a kraje Zachodu oddadzą pozycję lidera technologicznego takim krajom, jak Chiny, które w zupełnie inny sposób postrzegają rolę innowacji – nie jako elementu napędzania wzrostu gospodarczego i wzbogacania się prywatnych podmiotów, ale jako czynnika sprzyjającego realizacji określonych celów politycznych i społecznych.

Realizacja idei „przedsiębiorczego państwa” wymaga natomiast poważnych przemian instytucjonalnych. Po pierwsze, chodzi o instytucje formalne generujące niezbędne bodźce dla działań indywidualnych podmiotów oraz tworzące ramy relacji między sektorem publicznym i prywatnym. Instytucje te powinny zapewniać finansowanie badań tam, gdzie sektor prywatny nie zaryzykuje zaangażowania swoich środków, ale też gwarantować państwu zwrot za podjęte ryzyko po to, aby mogło akumulować fundusze na dalsze badania lub pokrywać nieuniknione straty. Po drugie natomiast i – jak się wydaje – ważniejsze, zmianie muszą ulec nasze przekonania co do roli, jaką państwo ma pełnić w odniesieniu do regulowania rynków i angażowania się w innowacje. Politycy, urzędnicy i wyborcy muszą zrozumieć, że państwo nie może być jedynie nocnym stróżem i nieustannie wycofywać się na defensywne pozycje akceptując narastającą krytykę. Państwo musi być silne, sprawne i pewne tego, czego się podejmuje. Ma też prawo do ponoszenia porażek, które są nieuniknione. To od nas jednak zależy, czy będziemy podkreślać jego porażki czy sukcesy, kształtując w ten sposób wokół niego klimat krytyki i niechęci lub wsparcia i zrozumienia.