Fiszki

Fiszki (10)

poniedziałek, 30 październik 2017 14:53

Mariana Mazzucato (2016): Przedsiębiorcze państwo. Obalić mit o relacji sektora publicznego i prywatnego. Wydawnictwo Ekonomiczne Heterodox, Poznań, ss. 349.

 Sławomir Czech

mazzucato

Praca Mariany Mazzucato jest obecnie książką „na czasie”. Z jednej strony ma ona stanowić akademicką podporę działań rządu Polski (ale również i innych krajów) do przezwyciężenia pułapki średniego rozwoju poprzez promowanie idei przedsiębiorczego państwa, które przejmie na siebie ryzyko podejmowania kosztownych i niepewnych inwestycji w przełomowe innowacje i nowe technologie. Z drugiej strony natomiast praca ta jest wyrazem rosnącego sceptycyzmu wobec zbawiennej roli finansów (i finansjeryzacji) oraz wolnego rynku w odniesieniu do generowania schumpeterowskiego wzrostu gospodarczego. Po okresie neoliberalnego zwrotu państwu przywrócona zostaje więc rola aktywnego aktora w gospodarce, choć w innej odsłonie niż widzieli to np. keynesiści. Państwo nie ma jedynie stabilizować rynków, ale także kreować je poprzez aktywne wsparcie innowacji i procesów badawczych, a także tworzenie odpowiednich bodźców i ram działania dla prywatnych podmiotów. Przekonanie, że venture capital „kocha ryzyko”, jak również, że wielkie korporacje pełnią wiodącą rolę w zakresie długoterminowego postępu technologicznego należy, zdaniem autorki, odłożyć na półkę. Potrafią one bowiem jedynie zaangażować się w tego rodzaju inwestycje dopiero wtedy, gdy ryzyko będzie dostatecznie niskie, a najbardziej niepewne badania zostaną już wykonane przez inne podmioty. Zdaniem Mazzucato obecne relacje między sektorem kapitałowym i publicznym nie są symbiotyczne, a raczej pasożytnicze ze względu na żerowanie prywatnych podmiotów na badaniach sfinansowanych przez państwo oraz stosowanie optymalizacji podatkowej w sytuacji notowania wysokich zysków. Bez zmiany tej relacji będziemy generować dalsze nierówności, a kraje Zachodu oddadzą pozycję lidera technologicznego takim krajom, jak Chiny, które w zupełnie inny sposób postrzegają rolę innowacji – nie jako elementu napędzania wzrostu gospodarczego i wzbogacania się prywatnych podmiotów, ale jako czynnika sprzyjającego realizacji określonych celów politycznych i społecznych.

Realizacja idei „przedsiębiorczego państwa” wymaga natomiast poważnych przemian instytucjonalnych. Po pierwsze, chodzi o instytucje formalne generujące niezbędne bodźce dla działań indywidualnych podmiotów oraz tworzące ramy relacji między sektorem publicznym i prywatnym. Instytucje te powinny zapewniać finansowanie badań tam, gdzie sektor prywatny nie zaryzykuje zaangażowania swoich środków, ale też gwarantować państwu zwrot za podjęte ryzyko po to, aby mogło akumulować fundusze na dalsze badania lub pokrywać nieuniknione straty. Po drugie natomiast i – jak się wydaje – ważniejsze, zmianie muszą ulec nasze przekonania co do roli, jaką państwo ma pełnić w odniesieniu do regulowania rynków i angażowania się w innowacje. Politycy, urzędnicy i wyborcy muszą zrozumieć, że państwo nie może być jedynie nocnym stróżem i nieustannie wycofywać się na defensywne pozycje akceptując narastającą krytykę. Państwo musi być silne, sprawne i pewne tego, czego się podejmuje. Ma też prawo do ponoszenia porażek, które są nieuniknione. To od nas jednak zależy, czy będziemy podkreślać jego porażki czy sukcesy, kształtując w ten sposób wokół niego klimat krytyki i niechęci lub wsparcia i zrozumienia. 

 

czwartek, 27 lipiec 2017 13:47

Steinmo Sven (2010): The Evolution of Modern States. Sweden, Japan, and the United States. Cambridge University Press, Cambridge, ss. 289.

 Sławomir Czech

steinmo

Książka Svena Steinmo to instruktywny i wartościowy przykład zastosowania podejścia ewolucyjno-instytucjonalnego do analizy zjawisk polityczno-gospodarczych. Choć sam autor jest przedstawicielem nauk politycznych, to – jak sam twierdzi – przemian nowoczesnych systemów politycznych nie da się oderwać od ewolucji kapitalizmu. Daje temu zresztą czytelny wyraz w swojej pracy łącząc te dwie domeny bliskimi więzami. Przesłanką do podjęcia wysiłku badawczego przez autora była kwestia wpływu globalizacji na współczesne systemy polityczne państw wysoko rozwiniętych, a ściślej mówiąc punktem wyjścia rozważań jest teza o rywalizacji fiskalno-legislacyjnej, która miała upodobnić wszystkie kraje do anglosaskiego modelu kapitalizmu. Tak się jednak nie stało – różnice między poszczególnymi wariantami kapitalizmu trwają w najlepsze i niewiele wskazuje, aby wcześniejsze przewidywania miały się spełnić. Steinmo przekonuje, że wszystkie państwa narodowe charakteryzują się swoistymi narracjami tożsamościowymi, legitymizującymi określony porządek społeczno-gospodarczy, co siłą rzeczy przekłada się na głębokie różnice w architekturze instytucjonalnej ich systemów polityczno-gospodarczych. Każde z nich musi więc stawić czoła innym wyzwaniom w obliczu globalizacji. Różne systemy podatkowe, regulacje biznesu, kształt zabezpieczeń socjalnych, struktura wydatków publicznych, czy relacje genderowe na rynku pracy decydują więc o odmiennych reakcjach systemowych na zjawisko globalizacji.

Steinmo opiera swój wywód na trzech studiach przypadku – Szwecji, Japonii i Stanów Zjednoczonych. Uwagę zwraca jednak przede wszystkim podejście analityczne autora głęboko osadzone w nurcie ewolucyjno-instytucjonalnym. Autor uzasadnia konieczność stosowania „narracji ewolucyjnych” opowiadając się za szczegółową analizą każdego przypadku z osobna, ponieważ systemy polityczne nie podlegają redukcji do zmiennych ilościowych, pomiędzy którymi można by poszukiwać trwałych relacji i przyczynowości. Wszelkie systemy społeczne i ich części składowe zmieniają się w czasie przystosowując się do zmian w otoczeniu. Ich ewolucja nie poddaje się jednak precyzyjnemu planowaniu i zarządzaniu, lecz charakteryzuje się większym lub mniejszym dryfem, nieoczekiwanymi zmianami trajektorii i zaskakującymi efektami, a nawet przypadkowością. Przyszłych stanów rzeczy nie da się przewidywać, można je tylko zrozumieć ex post. Różne społeczeństwa reagują więc w sposób odmienny na takie same wyzwania – to główny wniosek analityczny płynący z pracy motywujący do poszukiwania własnej drogi rozwoju na podstawie znajomości historii i właściwości danego systemu społecznego bez oglądania się na uniwersalne recepty. Przesłanie na pozór trąci banałem, ale stanowi dobrze podaną odtrutkę dla przekonań one size fits all, a sama książka prezentuje interesujący warsztat badacza posługującego się analizą ewolucyjno-instytucjonalną w badaniu zjawisk społecznych. 

 

piątek, 23 grudzień 2016 20:43

Rodrik Dani (2015): Economics Rules. Why Economics Works, When It Fails, and How to Tell the Difference. Oxford University Press, Oxford, ss. 253.

 Sławomir Czech

Rodrik.jpgEkonomia głównego nurtu postrzega świat poprzez modele. To one stanowią o jej potencjale analitycznym i predykcyjnym, ale również o niektórych jej słabościach i błędach aplikacyjnych. Niedawny kryzys finansowy i gospodarczy znacząco podważył zaufanie do ekonomii i jej osiągnięć, co znalazło swój wyraz w podejrzliwości wobec ekonomistów i ich zaleceń, które zostały nagle odarte z otoczki solidnego naukowego ugruntowania i wręcz nieomylności. Dani Rodrik poświęca swoją najnowszą książę obronie ekonomii (choć prawie wyłącznie tej mainstreamowej) przekonując, że to nie ona zawodzi, lecz ekonomiści, którzy błędnie wykorzystują jej skrzynkę narzędziową i sami ulegają pokusie głoszenia słabo dowiedzionych twierdzeń i opinii.

Rodrik określa ekonomię jako „zbiór modeli, które oferują szeroką gamę możliwości, ale nie gotowe rozwiązania” (s. 178). Innymi słowy, z narzędzi ekonomii należy korzystać ostrożnie i umiejętnie, ponieważ nigdy nie są one wyposażone w klarowną i jednoznaczną instrukcję obsługi. Przede wszystkim należy rozumieć czym są modele, do czego służą oraz jak należy je stosować. Już w tym kontekście widać, że kluczowa jest tutaj rola jednostki – ekonomisty – która z owych narzędzi korzysta. To od właściwego doboru modelu, uwzględnienia kontekstu i założeń krytycznych oraz od sposobu jego wykorzystania zależy trafność analizy zjawisk ekonomicznych oraz proponowanych rozwiązań aplikacyjnych. Niestety zbyt często ekonomiści wyciągają wnioski, które z danego modelu wcale nie wypływają, stosują modele w niewłaściwym dla nich kontekście, czy poszukują modeli wyjaśniających „wszystko”, a przez to nazbyt ogólnikowych i mało użytecznych. Wówczas oczywiście krytyka jest uzasadniona, ale nie powinna się odnosić do ekonomii jak całości. To nie narzędzie przecież zawodzi, ale jego użytkownik.

Ekonomia nie rozwija się poprzez masową falsyfikację modeli, ale poprzez „poszerzanie biblioteki modeli i poprawianie ich zgodności z rzeczywistością” (s. 5). Różne sytuacje i różne okoliczności wymagają stosowania odmiennych modeli. Rozwój ekonomii to także opracowywanie lepszych metod doboru modeli do konkretnej sytuacji problemowej. Od ekonomii jako nauki nie można tym samym wymagać tego, co niemożliwe. Ekonomia nie potrafi i nigdy nie będzie służyć do przewidywania przyszłości. Powinna za to poprawnie sporządzać prognozy warunkowe, tj. określać jakie będą skutki konkretnych zmian lub zjawisk pod warunkiem, że inne czynniki nie ulegną zmianie. Spełnienie tylko tego postulatu będzie już sukcesem ekonomii jako nauki.

Książka Rodrika jest obroną ekonomii głównego nurtu z punktu widzenia ekonomisty głównego nurtu, który sprzeciwia się niewłaściwemu wykorzystaniu narzędzi ekonomii oraz nadużyciom metodologicznym i ideologicznym ze strony ekonomistów, także tych z pierwszych stron gazet i periodyków branżowych. Niestety w tym leży też główna słabość pracy Rodrika, tj. w wybiórczym potraktowaniu nauki ekonomii. Autor pomija bowiem liczne kwestie tyczące się powszechnej krytyki ekonomii np. za brak jej pluralizmu metodologicznego czy uwzględniania koncepcji heterodoksyjnych. Także ekonomiści korzystający z modeli sporadycznie lub wcale zostają niejako wyłączeni z „bycia ekonomistami”. Niemniej jednak praca jest niezwykle wartościową lekturą dla każdego ekonomisty wskazując na zalety i wady wiążące się z „modelarstwem” w ekonomii.

 

sobota, 19 listopad 2016 21:10

Magnusson Lars, Stråth Bo (2016): A Brief History of Political Economy. Edward Elgar, Cheltenham, ss. 200.

 Anna Ząbkowicz

magnusson.jpgInstytucje są oczywiście potrzebne, ale - jeśli wierzyć J.M. Keynesowi - idee są ważniejsze; w kształtowaniu porządku społecznego są ważniejsze nawet niż interesy. Na takiej przesłance w każdym razie Lars Mangnusson i Bo Stråth oparli swoją książkę. Rzucając przy tym na pierwszych stronicach godną odnotowania uwagę: zachodni wzorzec instytucjonalny stracił  swoją wiarygodność w oczach świata, zwłaszcza po kryzysie finansowym po 2008 roku. Nie docenili należycie tego faktu Daron Acemoglu i James A. Robinson, wydając swoją głośną pracę (Why Nations Fail, Profile Books, London 2012).

Książka Mangnussona i Stratha powstała z przekonania o konieczności stworzenia nowej mobilizującej narracji naszych czasów. Zdaniem autorów trzy ekonomiczne meta-narracje, związane z dorobkiem trzech wymienionych w tytule myślicieli, stanowią dziedzictwo, na którym należy budować. Stosownie do zamysłu książka składa się z trzech części, z których pierwsza odnosi się do narracji Marksa, druga poświęcona jest narracji Keynesa i ostatnia - narracji Hayeka. Przedmiotem interpretacji jest globalny, uprzemysłowiony kapitalizm, który wyłonił się po roku 1850. To częściowo tłumaczy, dlaczego w tak zakrojonym dziele nie poświęcono odrębnej części klasycznej ekonomii politycznej.

Sposób realizacji zadania predestynuje do polecenia tej lektury wielu grupom specjalistów. Niewątpliwie będzie to lektura ciekawa dla historyków myśli ekonomicznej, ponieważ z pomocą książki można śledzić, jak trzy odnośne narracje związane były ze swoim czasem, jak się na siebie nakładały i czym ze sobą konkurowały. Historyków gospodarki i politologów najbardziej prawdopodobnie zainteresują części omawiające, jak rosnąca złożoność realnego świata sprawiała, że narracje te budziły kontrowersje i traciły znaczenie. Badacze stosunków międzynarodowych znajdą tam fragmenty omawiające kolonializm i masową migrację zarobkową, "wolnorynkowy imperializm" i neo-merkantylizm, itp. Szczególnie polecałabym tę lekturę badaczom stosunków i organizacji pracy, bowiem panoramiczne i historyczne spojrzenie na dwie wielkie transformacje - po 1870 roku i po 1970 roku przekonało mnie osobiście o kluczowym znaczeniu tej dziedziny dla stosunków społecznych w kapitalizmie. Sami autorzy byliby prawdopodobnie zadowoleni, gdyby ich książka stała się przewodnikiem z ekonomii politycznej. W prologu wyrażają bowiem pogląd, że wszystkie trzy ekonomiczne narracje miały implikacje dla układu sił oraz pełne były sprzeczności interesów, nawet jeżeli Keynes i Hayek woleli mówić o równowadze i harmonii (s. xxvii). 

 

 

niedziela, 18 wrzesień 2016 16:02

Douglas Mary (2010): Jak myślą instytucje. Tłum. O. Siara, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa, ss. 166.

 Anna Ząbkowicz

douglas.pngInstytucje nie mają umysłu a jednak myślą za nas. To przesłanie słynnej antropolożki może zaintrygować  Może także inspirować tych instytucjonalistów, którzy jak Jerzy Wilkin dostrzegają znaczenie antropologii kulturowej dla integracji nauk zgodnie z poglądem, że kultura jest domeną i spoiwem wszystkich nauk humanistycznych i społecznych. Może także zainteresować ekonomistów, politologów i socjologów, gdyż wywód prowadzony jest w formie polemiki między innymi z rozwiniętymi na gruncie paradygmatu  racjonalnego wyboru  teoriami Mancura Olsona i Olivera E.Williamsona.

W tej niewielkiej książeczce Mary Douglas nawiązuje do sporu, co stanowi podstawy porządku społecznego, który podzielił socjologów. Pierwsza, "pierwotna" koncepcja odwołuje się do wyobrażeń zbiorowych determinujących ludzkie działanie (Emile Durkheim); druga - opiera się na wyborach jednostkowych (teoria racjonalnego wyboru Jamesa Colemana). Oba teoretyczne ujęcia zdają się korespondować z istotnymi aspektami żywego społeczeństwa, mianowicie -"społeczeństwa elementarnego", opartego na solidarności i wspólnych stylach myślowych oraz  społeczeństwa współczesnego, opartego jakoby na bilansowaniu prywatnych korzyści. Mary Douglas pragmatycznie przyjmuje założenie, że w tworzeniu więzi społecznych rolę odgrywa zarówno aspekt transakcyjny jak aspekt poznawczy. Niemniej podstawową wagę nadaje instytucjom funkcjonującym w sferze poznania: podstawami zbiorowego działania są wspólne kategorie myślenia.

Wspólnoty tworzą się dzięki zbiorowym wyobrażeniom, za te zaś odpowiedzialne są instytucje funkcjonujące w sferze poznania. Jest zatem coś jeszcze, co objaśnia przywiązanie jednostek do grupy - poza sytuacjami przymusu i wspólnym interesem, czyli czynnikami, które uwzględnia analiza Mancura Olsona. To zakorzenione w kulturze style myślenia.

W książeczce można znaleźć próbę odpowiedzi na pytanie podstawowe: Dlaczego jedne reguły okazują się funkcjonalne, a inne nie są trwałe? Ani interesy, ani umowa społeczna (konwencja), ani przymus, którymi operuje ekonomia instytucjonalna, nie dają zadowalającego wyjaśnienia. Teorie ekonomiczne zajmują się funkcjonującymi instytucjami społecznymi, natomiast nie obejmują zasad ogólnych, które sprawiają, że określone konwencje, reguły lub układy informacji rzeczywiście zaczynają działać i okazują się stosunkowo trwałe. Nowa ekonomia instytucjonalna (w szczególności teoria Olivera Williamsona) zajmuje się wyborem w warunkach ograniczonej ludzkiej racjonalności i w ramach, które wyznaczają instytucje jako swego rodzaju legitymizowane rozwiązania. Zanim jednak początkująca instytucja będzie w stanie ograniczyć entropię, potrzebuje „zasady stabilizującej”.

Odpowiedzi autorka upatruje poza wolą i wyborem jednostek. Instytucje opierają się przede wszystkim na analogii, inaczej mówiąc: „każdy typ instytucji potrzebuje reguły, która jego słuszność wywiedzie z rozumu i natury”. Po drugie, instytucje zyskują legitymizację dzięki temu, że sankcjonuje je władza (np. ojcowska). W sumie „proces zakorzenienia się instytucji jest procesem tak intelektualnym, jak ekonomicznym i politycznym”, jednakże uwaga autorki skupia się na pierwszym z wymienionych procesów.

Fundamentalne zasady stabilizujące nie są uniwersalne, lecz zmieniają się wraz z warunkami technologicznymi i politycznymi wyznaczającymi etapy rozwoju społeczeństwa. Sprawiedliwość jest systemem intelektualnym, stworzonym po to, by zapewnić koordynację określonemu zespołowi instytucji. Jest to przykład zasady "podtrzymującej", który dobrze pokazuje, jak względne są zasady, które w umysłach ludzi współczesnych zaszczepione trwają jako ponadczasowe. Odwołajmy się do słów autorki: „Zasady, które nam, ludziom współczesnym, wydają się potwornie niesprawiedliwe, nie przeszkadzały naszym przodkom. Idei niewolnictwa czy uprzedmiotowienia kobiet można zarzucić to samo, co Hume zarzuca koncepcji intuicyjnego prawa własności”. Zasada sprawiedliwości to instytucja ewidentnie podtrzymująca określony porządek społeczny i przykład na to, że w najważniejszych sprawach „instytucje myślą” za nas.

Notka powstała na podstawie mojej recenzji opublikowanej przez Ruch PES, nr 3/2016.

 

 

niedziela, 18 wrzesień 2016 15:48

Rist Gilbert (2015): Urojenia ekonomii. Tłum. Ś. Nowicki, Wydawnictwo Książka i Prasa, Warszawa, ss. 292.

 Monika Krakowiak-Drzewiecka

rist.jpg

„Urojenia ekonomii” Gilberta Rista to odważna krytyka ekonomii głównego nurtu. Autor przeprowadza ją prezentując tło historyczne oraz kontekst społeczny towarzyszące ekonomii od jej początków aż do teraźniejszości. Rist stoi na stanowisku, że błędne są podstawowe założenia, które przyjęli ekonomiści, w tym przekonanie, że jednostki w swoich działaniach, niezależnie od uwarunkowań, kierują się zawsze własnym interesem. Autor uważa, że przedstawiciele ekonomii traktują fakty ekonomiczne jako coś wyizolowanego z życia społecznego, co można analizować z pominięciem wartości moralnych czy ekologicznych. Ponadto jego zdaniem zachodzi swoiste odwrócenie sensów, gdyż ekonomiści starają się dostosowywać rzeczywistość do stworzonych przez siebie modeli teoretycznych, zamiast badać realnie istniejące gospodarki i w oparciu o wyniki takich badań tworzyć uogólnienia natury teoretycznej. Dlatego w opinii Rista obecna ekonomia jest niezdolna do rzetelnego poznania, a przez to również rozwiązania podstawowych problemów wobec których dziś stoimy, takich jak kryzys finansowy czy ekologiczny.

Układ książki jest podporządkowany udowodnieniu tezy o słabości klasycznej ekonomii i poddaniu w wątpliwość jej walorów jako nauki. Autor rozpoczyna swój wywód od sformułowania zarzutów wobec ekonomii – jej założeń, metod badawczych czy roszczeń do naukowości. W kolejnych rozdziałach Rist stara się przekonać do swoich racji pokazując irracjonalność modelu homo oeconomicus i krytykując podstawowe kategorie ekonomiczne takie jak: wymiana, rzadkość, użyteczność, równowaga i wzrost gospodarczy. Na koniec postuluje stworzenie nowego paradygmatu ekonomii, w którym fakty ekonomiczne będą rozumiane jako zjawiska społeczne, które są częścią ludzkiego życia i nie można ich traktować jako odrębnych, istniejących w oderwaniu (np. od ekologii).  

Jak sam autor podkreśla „Praca ta nie ma (…) aspiracji do przedstawienia nowej teorii ekonomicznej. Ma ona po prostu na celu „bicie na alarm” i ostrzeganie o ślepych uliczkach, do których prowadzi nas standardowa „nauka” ekonomiczna”. 

Warto podkreślić, że czytelnik niezależnie od tego czy podziela zdanie Gilberta Rista na temat ekonomii, doceni barwny język wywodu, do czego niewątpliwie przyczyniło się również tłumaczenie Światosława Floriana Nowickiego. Książka obfituje w liczne cytaty oraz przykłady faktów ekonomicznych obserwowanych w różnych kulturach. Jednym słowem „Urojenia ekonomii” mimo ciężaru zarzutów, jakie w niej znajdziemy jest wciągającą lekturą. 

 

 

 

środa, 06 lipiec 2016 20:01

Wilkin Jerzy (2016): Instytucjonalne i kulturowe podstawy gospodarowania. Humanistyczna perspektywa ekonomii. Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa, ss. 262.

 Janina Godłów-Legiędź

Wilkin

Książka profesora Jerzego Wilkina powinna być obowiązkową lekturą dla każdego ekonomisty, nie tylko takiego, który uważa się za instytucjonalistę, albo rozumie potrzebę postrzegania funkcjonowania gospodarki i rozwoju w kontekście historycznie i kulturowo ukształtowanych zasad ludzkiego działania oraz różnorodnych, nie tylko ekonomicznych celów człowieka. Profesor Wilkin podejmuje w niej niemal wszystkie problemy, wobec których staje współcześnie nie tylko ekonomista, polityk i badacz społeczny, ale każdy, kto chce świadomie uczestniczyć w niezwykle skomplikowanym obecnie świecie ekonomicznym i politycznym. W jednej książce nie sposób wyczerpująco omówić  wszystkie problemy, a tym bardziej odpowiedzieć na wszystkie nasuwające się pytania.  Ale zaletą tej książki jest to, że sygnalizuje ona znakomitą większość ważnych problemów współczesnej gospodarki i ekonomii, i czyni to z perspektywy filozoficznej refleksji o człowieku, historii i kulturze. Bogata baza źródłowa wskazuje ponadto, gdzie szukać można rozwinięcia poszczególnych kwestii.  

Pierwszy wielki temat tej książki dotyczy dylematów metodologicznych ekonomii i szerzej - nauk społecznych. Metodologia to temat trudny, często nielubiany, ale wobec utrzymującego się wciąż zróżnicowania ekonomii i współczesnego zwątpienia, co do słuszności dominującej metodologii ekonomicznej, refleksja metodologiczna musi być wstępnym etapem każdego badania naukowego.  Jest to kwestia szczególnie ważna zważywszy uporczywość sporów o to, co jest właściwie przedmiotem ekonomii, jaką rolę odgrywa założenie „homo oeconomicus”, co oznacza pojęcie racjonalności i czy model poznania ekonomicznego powinien odwzorowywać model matematyka, fizyka, biologa, czy raczej psychologa i humanisty. Prezentując te kwestie Autor wskazuje potrzebę uzupełnienia tradycyjnego ujmowania gospodarki jako mechanizmu i jako systemu metaforą dramatu, która to metafora eksponuje ludzkie działanie, różnorodne ludzkie cele i znaczenie wolności. Z taką wizją gospodarki koresponduje idea, że ekonomii potrzebna jest filozofia i że w doktrynach ekonomicznych implicite, a czasem explicite występują elementy metafizyki. 

Drugi wielki temat tej książki to kulturowo-instytucjonalne zakorzenienie gospodarki prezentowane przede wszystkim przez pryzmat rozumiejącej to zakorzenienie ekonomii instytucjonalnej. Autor najpierw analizuje pojęcie kultury i złożone związki między kulturą a gospodarką, wskazując autorów, którzy odegrali w tej dziedzinie szczególną rolę. Następnie dokonuje przeglądu interpretacji pojęcia instytucji, ich klasyfikacji i funkcji. Przedmiotem odrębnego rozdziału czyni także kluczowe dla ekonomii instytucjonalnej pojęcia równowagi instytucjonalnej i zmiany instytucjonalnej. Spojrzenie z perspektywy równowagi instytucjonalnej eksponuje kwestie ładu społecznego, związków ekonomii, kultury i polityki oraz zmiany społecznej i jest alternatywą dla statycznej zazwyczaj, neoklasycznej koncepcji  równowagi opartej na rachunku optymalizującym wykorzystanie czynników produkcji.

W książce znajdujemy wnikliwą analizę podstaw metodologicznych nowej ekonomii instytucjonalnej (NEI) oraz wybranych autorów i szkół ekonomii instytucjonalnej (T. Veblena,  ekonomii uprawnień własnościowych, teorii agencji, ekonomii kosztów transakcji). Ostatnie dwa rozdziały książki poświęcone są prezentacji treści instytucjonalnej i funkcji dwóch zaniedbywanych w ekonomii neoklasycznej podmiotów społecznej koordynacji: przedsiębiorstwu i państwu. Jakkolwiek w ekonomii nieustannie trwał spór o rolę państwa w gospodarce, to jednak traktowanie rynku jako ahistorycznego i niezależnego od instytucji mechanizmu sprawiało, że nie dostrzegano złożoności  funkcji ani państwa, ani rynku.   

Prezentacja i interpretacja profesora Wilkina uświadamia, jak różnorodna jest myśl nie tylko ekonomistów zaliczanych do starego instytucjonalizmu i NEI, ale także jak różne są koncepcje w samej NEI.  Od lat 90. ubiegłego wieku, czyli od przyznania Nagród Nobla takim twórcom, jak Ronald Coase, Robert Fogel i Douglass North, nie sposób zaprzeczyć, że NEI wzbogaca główny nurt ekonomii. Jednakże nurt ten jest bardzo zróżnicowany  i jego relację do starego instytucjonalizmu z jednej strony, a ekonomii neoklasycznej z drugiej, trudno uznać za jednoznaczną, czy jednolitą. Także z tego punktu widzenia książka Jerzego Wilkina wnosi ważny  wkład.

Jednakże najważniejsze jest to, że w monografii „Instytucjonalne i kulturowe podstawy gospodarowania” zaprezentowana została taka perspektywa ekonomii, która z jednej strony może rzucić światło na niezwykle złożoną sytuację w gospodarce światowej, europejskie i polskiej, z drugiej zaś pokazuje zaniedbany obszar badań i edukacji, wskazując tym samym kierunek odnowy.

 

 

 

wtorek, 05 lipiec 2016 16:55

Milczarek-Andrzejewska Dominika (2014): Zagadnienie siły w ekonomii – na przykładzie sektora rolno-spożywczego w Polsce. IRWiR PAN, Warszawa, ss. 168.

 Sławomir Czech

milczarek

Opracowanie Dominiki Milczarek-Andrzejewskiej jest chyba jedyną pozycją na krajowym rynku wydawniczym, które w pełni zostało poświęcone badaniu i wykorzystaniu kategorii siły w ekonomii. Tym samym wypełnia ono znaczącą lukę w literaturze przedmiotu, która często stroni od problemów jakościowych i silnie interdyscyplinarnych. Siła (i władza) są bowiem pojęciami leżącymi na styku kilku nauk społecznych – socjologii, politologii, ekonomii, psychologii i innych. Sama ekonomia głównego nurtu pojęcie siły redukuje zresztą do kategorii siły przetargowej (rynkowej) abstrahując od kwestii polityki. Nawet jednak wówczas siła analizowana jest zaledwie w takich subdyscyplinach ekonomii, jak organizacja rynków, rynki pracy i nauki o zarządzaniu. Wobec powyższego rozważania empiryczne zawarte w pracy oparte zostały przede wszystkim na kategorii siły ujmowanej przez pryzmat ekonomii politycznej i ekonomii instytucjonalnej. Innymi słowy, poruszane są kwestie interesów aktorów, kontroli nad zasobami, instytucji politycznych i ekonomicznych oraz zmiany instytucjonalnej. Rozdział pierwszy pracy zawiera niezwykle przydatne uporządkowanie tych kwestii i stanowi przykładne wprowadzenie do dalszej części pracy.

Część empiryczna opracowania, składająca się z trzech rozdziałów, poświęcona jest badaniu wpływu siły (konceptualizowanej na różne sposoby) na procesy gospodarowania. Autorka podporządkowuje prowadzone w pracy rozważania testowaniu hipotezy, że „asymetria siły między podmiotami w sektorze rolno-spożywczym prowadzi do wielu negatywnych zjawisk gospodarczych i społecznych” (s. 15). Analizie zostają poddane: wpływ rozkładu siły między rząd, administrację i społeczeństwo na politykę rolną w Polsce (rozdział 2), konsekwencje asymetrii siły przetargowej w procesie prywatyzacji gospodarstw rolnych w Polsce (rozdział 3) oraz konsekwencje asymetrii siły przetargowej w łańcuchu żywnościowych w Polsce z perspektywy małych gospodarstw rolnych (rozdział 4).

Praca jest niezwykle interesującym opracowaniem ważkiego tematu, który paradoksalnie pozostaje na uboczu rozważań ekonomii głównego nurtu. Dla osób zajmujących się ekonomią instytucjonalną i ekonomią polityczną wydaje się być bardzo wartościową lekturą przede wszystkim ze względu na systematyzację pojęciową zawartą w pierwszym rozdziale oraz umiejętne wykorzystanie omówionych pojęć i kategorii do analizy materiału empirycznego. 

 

 

 

 

poniedziałek, 04 lipiec 2016 21:20

Ferguson Niall (2012): The Great Degeneration. How Institutions Decay and Economies Die. Penguin Books, New York, ss. 176.

 Sławomir Czech

fergusonOpisywana książka, przyjmująca formę długiego eseju, jest krytycznym spojrzeniem historyka na kondycję współczesnego Zachodu, a ściślej świata anglosaskiego. Punktem wyjścia dla zaprezentowanych w pracy rozważań jest twierdzenie, że osiągnięciu przez Zachód bezkonkurencyjnie wysokiego poziomu rozwoju towarzyszą zjawiska sklerotyczne i stagnacyjne. Przejawiają się one przede wszystkim zahamowaniem wzrostu gospodarczego, społecznym regresem oraz eksploatacją systemu przez elity działające wyłączne we własnym, partykularnym interesie. Ferguson stawia tezę, że problem leży w prawie i instytucjach Zachodu, które przyczyniły się do tytułowej Wielkiej Degeneracji. Próbując odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób społeczeństwa z dobrymi instytucjami, które dały im bogactwo i potęgę, wpędziły się w instytucjonalny kryzys stawiający pod znakiem zapytania ich wewnętrzną siłę i przyszłość, Ferguson otwiera cztery „czarne skrzynki”, w których ów upadek jest wyraźnie widoczny. A są to instytucje demokracji, kapitalizmu, rządów prawa i społeczeństwa obywatelskiego. Problem z pierwszą z nich polega na tym, że społeczeństwa Zachodu zarzuciły międzypokoleniowy kontrakt społeczny decydując się na życie na koszt przyszłych generacji. Współczesny kapitalizm natomiast jest przeregulowany, podczas gdy należałoby skutecznej egzekwować odpowiedzialność za błędy tych, którzy działają na szkodę społeczeństwa (vide bankierzy i finansiści, którzy przyczynili się do kryzysu). Ponadto rządy prawa coraz bardziej przekształcają się w rządy prawników, a społeczeństwo obywatelskie ustępuje pod naporem paternalistycznego państwa tłumiącego aktywność społeczną i obywatelską odpowiedzialność za sprawy publiczne. Podsumowując, żyjemy obecnie w czasach kryzysu tych instytucji, które stanowiły o tryumfie cywilizacji Zachodu. Bez ich odrodzenia utrzymanie się na pozycji lidera może być trudne. Książka jest ciekawą lekturą napisaną w formie eseju, który charakteryzuje się lekkim, potoczystym stylem. Jest jednak skierowana przede wszystkim do amerykańskiego i brytyjskiego czytelnika ze względu na podnoszony kontekst kulturowy oraz nawiązywanie do tamtejszych doświadczeń historycznych. Niektóre twierdzenia autora (np. związane z kryzysem czy szkolnictwem) są dyskusyjne, choć nie sposób odmówić mu błyskotliwości argumentacji. Wyczuwa się także bliskość myśli autora z austriacką szkołą ekonomiczną poprzez przekonanie o wyższości ładu spontanicznego nad stanowionym. Odniesienia tego rodzaju nie utrudniają jednak lektury, a raczej zachęcają czytelnika do dyskusji z autorem i przemyślenia własnych doświadczeń. 

 

 

poniedziałek, 04 lipiec 2016 20:16

Płóciennik Sebastian (2012) Od reńskiego do łabskiego kapitalizmu. Systemowe skutki reform ubezpieczeń społecznych w RFN w latach 2000-2008. Oficyna Wydawnicza ATUT, Wrocław 2012, ss. 220.

 Anna Ząbkowicz

plociennikKsiążka Sebastiana Płóciennika stanowi próbę zastosowania instrumentarium jednego z nurtów ekonomii instytucjonalnej w celu uchwycenia zmian systemowej koordynacji w gospodarce niemieckiej w XXI wieku.  Cechy przypisane przez szkołę Varieties of Capitalism  domenom kapitału, pracy oraz umiejętności pozwalają na określenie dwóch wzorców systemowych, mianowicie liberalnej gospodarki rynkowej (liberal market economy; LME) oraz koordynowanej gospodarki rynkowej (coordinated market economy; CME). Analizowana w książce gospodarka RFN uważana była za pierwowzór tego drugiego typu. "Reński kapitalizm" zbudowany był mianowicie na „cierpliwym dostępie do kapitału, stabilnych relacjach zatrudnienia oraz specyficznych kwalifikacjach” (s.186). Rolę wspomagającą względem tych trzech domen pełniły według Autora tak zwane domeny drugiego rzędu. Są nimi tytułowe ubezpieczenia społeczne, a ściślej - ubezpieczenia na wypadek bezrobocia i starości. Przedmiot zainteresowania stanowi nie tylko tak ujęty „reński kapitalizm”, ale przede wszystkim skutki reform po 2000 roku.

Centralną kwestią wydaje się pytanie: „jak dane ubezpieczenie, zwłaszcza po reformach, wpisuje się w dominującą logikę niemieckiego kapitalizmu?” (s.110). Innymi słowy, „na ile komplementarne były relacje między instytucjami ubezpieczenia a instytucjami domen pierwszego rzędu?”(s.145). Badane są zmiany, jakie zachodziły w pierwszorzędnych domenach systemu. Autor pokazuje pomosty między nimi i instytucjami ubezpieczenia (synergie) oraz sposoby wspomagania przez te ostatnie  (suplementarność). W odpowiedzi na pytanie o rolę sektorów ubezpieczeń społecznych stwierdza, że „na każdym etapie rozwoju systemu gospodarczego Niemiec w sposób logiczny uzupełniały one dominujący system produkcji”(s.11).

Prezentowana książka może być dla ekonomisty interesującym przykładem modelowego myślenia w ekonomii bez użycia języka matematyki. Stanowi udaną próbę wyboru instrumentów umożliwiających ujęcie złożonego tworu, jakim jest system społeczno-gospodarczy. Niemniej konsekwencją przyjętego stanowiska badawczego (Varieties of Capitalism) jest przypisanie najistotniejszego znaczenia zmianom na poziomie zakładu i branży, co sprawiło, że poziom makroekonomiczny jest zdecydowanie niedoceniony.