niedziela, 18 wrzesień 2016 16:02

Douglas Mary (2010): Jak myślą instytucje. Tłum. O. Siara, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa, ss. 166.

 Anna Ząbkowicz

douglas.pngInstytucje nie mają umysłu a jednak myślą za nas. To przesłanie słynnej antropolożki może zaintrygować  Może także inspirować tych instytucjonalistów, którzy jak Jerzy Wilkin dostrzegają znaczenie antropologii kulturowej dla integracji nauk zgodnie z poglądem, że kultura jest domeną i spoiwem wszystkich nauk humanistycznych i społecznych. Może także zainteresować ekonomistów, politologów i socjologów, gdyż wywód prowadzony jest w formie polemiki między innymi z rozwiniętymi na gruncie paradygmatu  racjonalnego wyboru  teoriami Mancura Olsona i Olivera E.Williamsona.

W tej niewielkiej książeczce Mary Douglas nawiązuje do sporu, co stanowi podstawy porządku społecznego, który podzielił socjologów. Pierwsza, "pierwotna" koncepcja odwołuje się do wyobrażeń zbiorowych determinujących ludzkie działanie (Emile Durkheim); druga - opiera się na wyborach jednostkowych (teoria racjonalnego wyboru Jamesa Colemana). Oba teoretyczne ujęcia zdają się korespondować z istotnymi aspektami żywego społeczeństwa, mianowicie -"społeczeństwa elementarnego", opartego na solidarności i wspólnych stylach myślowych oraz  społeczeństwa współczesnego, opartego jakoby na bilansowaniu prywatnych korzyści. Mary Douglas pragmatycznie przyjmuje założenie, że w tworzeniu więzi społecznych rolę odgrywa zarówno aspekt transakcyjny jak aspekt poznawczy. Niemniej podstawową wagę nadaje instytucjom funkcjonującym w sferze poznania: podstawami zbiorowego działania są wspólne kategorie myślenia.

Wspólnoty tworzą się dzięki zbiorowym wyobrażeniom, za te zaś odpowiedzialne są instytucje funkcjonujące w sferze poznania. Jest zatem coś jeszcze, co objaśnia przywiązanie jednostek do grupy - poza sytuacjami przymusu i wspólnym interesem, czyli czynnikami, które uwzględnia analiza Mancura Olsona. To zakorzenione w kulturze style myślenia.

W książeczce można znaleźć próbę odpowiedzi na pytanie podstawowe: Dlaczego jedne reguły okazują się funkcjonalne, a inne nie są trwałe? Ani interesy, ani umowa społeczna (konwencja), ani przymus, którymi operuje ekonomia instytucjonalna, nie dają zadowalającego wyjaśnienia. Teorie ekonomiczne zajmują się funkcjonującymi instytucjami społecznymi, natomiast nie obejmują zasad ogólnych, które sprawiają, że określone konwencje, reguły lub układy informacji rzeczywiście zaczynają działać i okazują się stosunkowo trwałe. Nowa ekonomia instytucjonalna (w szczególności teoria Olivera Williamsona) zajmuje się wyborem w warunkach ograniczonej ludzkiej racjonalności i w ramach, które wyznaczają instytucje jako swego rodzaju legitymizowane rozwiązania. Zanim jednak początkująca instytucja będzie w stanie ograniczyć entropię, potrzebuje „zasady stabilizującej”.

Odpowiedzi autorka upatruje poza wolą i wyborem jednostek. Instytucje opierają się przede wszystkim na analogii, inaczej mówiąc: „każdy typ instytucji potrzebuje reguły, która jego słuszność wywiedzie z rozumu i natury”. Po drugie, instytucje zyskują legitymizację dzięki temu, że sankcjonuje je władza (np. ojcowska). W sumie „proces zakorzenienia się instytucji jest procesem tak intelektualnym, jak ekonomicznym i politycznym”, jednakże uwaga autorki skupia się na pierwszym z wymienionych procesów.

Fundamentalne zasady stabilizujące nie są uniwersalne, lecz zmieniają się wraz z warunkami technologicznymi i politycznymi wyznaczającymi etapy rozwoju społeczeństwa. Sprawiedliwość jest systemem intelektualnym, stworzonym po to, by zapewnić koordynację określonemu zespołowi instytucji. Jest to przykład zasady "podtrzymującej", który dobrze pokazuje, jak względne są zasady, które w umysłach ludzi współczesnych zaszczepione trwają jako ponadczasowe. Odwołajmy się do słów autorki: „Zasady, które nam, ludziom współczesnym, wydają się potwornie niesprawiedliwe, nie przeszkadzały naszym przodkom. Idei niewolnictwa czy uprzedmiotowienia kobiet można zarzucić to samo, co Hume zarzuca koncepcji intuicyjnego prawa własności”. Zasada sprawiedliwości to instytucja ewidentnie podtrzymująca określony porządek społeczny i przykład na to, że w najważniejszych sprawach „instytucje myślą” za nas.

Notka powstała na podstawie mojej recenzji opublikowanej przez Ruch PES, nr 3/2016.